Tajlandia

Stoję sobie na balkonie i palę papierosa(tak,ja palę papierosy : ) ), po czym dołącza do mnie mój brat, Paweł. (Paweł, też pali) Tak sobie rozmawiamy o wszystkim i o niczym, aż nasza rozmowa sprowadza się do wakacji, wypraw itd. Ja „chwilkę „ temu wróciłam z wakacji marzeń, więc rozmowa,jest burzliwa. Jeszcze przed Malediwami zawsze marzyłam,by zobaczyć Angkor w Kambodży, ale wyprawa samotnie do Azji budziła we mnie lęk. Rozmawiamy o tym,jakie mamy plany,marzenia i nagle wypowiadamy te samą nazwę. Kambodża 🙂 Jakież było moje zaskoczenie.

Serce zaczęło mi szybciej bić,a w głowie już miałam plan naszej podróży 🙂 Nie wiedziałam jednak, czy mój brat jest na 100% zdecydowany. Jeszcze po jednym papierosku i….decyzja zapadła. Jedziemy 🙂 Planowaną podróż chcemy zorganizować na przełomie października i listopada.

Ja tyle, co wróciłam z Malediwów,a już przede mną kolejne wyzwanie. Tak, wyzwanie , bo tak jak Malediwy, tak i Kambodżę muszę ogarnąć sama, ponieważ będzie to wyjazd budżetowy, ale wiecie co? Ja uwielbiam organizować takie wyprawy i myślę, że minęłam się z powołaniem….

Zaczęłam przeszukiwać neta w celu uzyskania informacji jak zorganizować wyprawę do Kambodży na własny koszt. Naturalnie jak najtaniej:)

Jest koniec marca i wydawałoby się,że do zorganizowania takiego wyjazdu, jest dużo czasu. Nic bardziej mylnego. Już teraz należy przeszukiwać strony z tanimi lotami. Jako, że przeloty z Warszawy do Siem Reap (Kambodża) są dość drogie, albo nie ma ich wcale, więc pomyślałam, że niby dlaczego nie moglibyśmy zahaczyć o Bangkok. Zwiedzić trochę stolicę Tajlandii, wypić drinka na Khao San Road, czy posmakować słynnej tajskiej kuchni i dalej pociągiem przedostać się do Kambodży. Tak powstał wstępny plan naszej wyprawy.

Trafiłam dość tanie bilety do Bangkoku z Warszawy,zakupiłam je za 1680 zł /os. Dość tanie jak na jedną z najlepszych linii świata. Quatar.

Przesiadkę mamy 3-godzinną w Doha. Niestety, jest to za mało,aby przy okazji postoju, zwiedzić stolicę Kataru.

No nic… chcąc zwiedzić Doha,trzeba tutaj przylecieć, czyli już jest temat na kolejną wyprawę 🙂 Kolej na hotel. Naszą wyprawę zaplanowałam tak, że z Warszawy wylatujemy w czwartek. W piątek o 7 rano lądujemy w Bangkoku. W Bangkoku zostajemy do niedzieli, skąd wyruszamy pociągiem do Kambodży.

W Kambodży będziemy od niedzieli po południu, do środy. W środę wylatujemy do Bangkoku, gdzie zostajemy 2 noce.

Rezerwacji hotelu dokonałam na booking.com. W Tajlandii zarezerwowałam hotel przy najgłośniejszej ulicy w Bangkoku,Khao San Road. Hotel Rikka Inn oferuje, tanie i czyste pokoje z łazienką i klimatyzacją. Na dachu znajduje się przyzwoity basen, chociaż malutki :)

Zarezerwowałam ten hotel na pierwsze dwie noce oraz na dwie ostatnie noce. Na tej samej stronie,czyli booking.com zarezerwowałam również hotel w Kambodży. Nadszedł w końcu długo wyczekiwany dzień. Dziś wylatujemy do Tajlandii i dalej do Kambodży. Moje emocje sięgnęły zenitu. Walizka spakowana, kamerka spakowana, ładowarki karty pamięci itd… Wszystko gotowe.

W nocy jedziemy do Poznania, skąd o 5:12 jest pociąg do Warszawy. Jest 22;00 i mam zamiar, chociaż 3 godzinki się przespać. Nie daję rady…już jest po północy wiec postanawiam wstać, ogarnąć się i jechać po Pawła.

Droga do Warszawy była ok, aczkolwiek myślała, że może w pociągu się chwilkę prześpię, ale niestety,emocje, jakie mi towarzyszyły, nie pozwoliły mi oka zmrużyć. Oczy miałam czerwone i wielkie jak 5 zł 🙂 W głowie kotłowały mi się myśli,czy aby na pewno wszystko się uda, tak jak zaplanowałam?

W Warszawie jesteśmy planowo. Kierujemy się oczywiście na zewnątrz, bo przecież trzeba sobie zapalić, a potem pijemy kawunię :).

img_4380

Na lotnisko dostajemy się autobusem.Połączenie jest doskonałe.

Co 20 minut jedzie autobus  135 bezpośrednio na lotnisko. Szybka odprawa i przechodzimy już na bezcłowy. Oczywiście idziemy zapalić 🙂

img_4388

Samolot Quatarskich linii jest ogromny,czysty,a stewardesy ,uśmiechnięte i śliczne.

img_4393

Przy wejściu na pokład,wręczają nam  kosmetyczki z przyborami .                                                   Rozsiedliśmy się wygodnie,ja przy oknie. Paweł jest wysoki i nie wiem jak sobie poradzi z nogami. Na oknie mam pasażera na gapę,ale zaprzyjaźnimy się i lot będzie przyjemniejszy

img_4395

Lecimy….

      img_4401

dalej lecimy…..w międzyczasie podano jedzenie już dwa razy,a my nadal lecimy hihihi….     W między czasie winko,drinki,kawka ,soczek itd                                                                                    img_4409

img_4407

img_4404

 Paweł śpi,a ja męczę jakiś film co chwilę spoglądając na mapę, żeby wiedzieć gdzie jesteśmy. Kuwejt. Widać z okna pola naftowe…. Ooooo dolatujemy do Doha. Jakoś tu podobnie, jak w Dubaju,tzn widok z okna.

img_4416

img_4417

img_4418

img_0433

Wylądowaliśmy….                                                                                                                                             Pierwsze kroki kierujemy oczywiście do toalety,aby się troszkę odświeżyć ,a następnie do PALARNIIIII 🙂

img_4425

Idziemy teraz trochę pozwiedzać lotnisko.Oczywiście sklep z zabawkami  i z pamiątkami przykuwa naszą uwagę i to tam spędzamy najwięcej czasu 🙂 Oj ,dzieci miałyby tu frajdę 🙂

img_0442

img_0443

img_4463

img_4465

img_4426

Nawet pamiątki ,ociekają tu złotem 🙂

img_4434

img_4433

img_4435

img_4424

Mamy jeszcze trochę czasu,więc idziemy coś przekąsić …

img_4450

img_4451

Jeszcze rzut oka na lotnisko  i ….kierunek Bangkok 🙂

img_4467

img_4447

img_4471

img_0438

Dobra, koniec tego dobrego, czas kierować się w stronę samolotu. Za chwilę dalsza część podróży. Z Doha do Bangkoku, podróżujemy również Quatarskimi liniami. Ponownie na pokład zapraszają nas uśmiechnięte i śliczne stewardesy 🙂 Cóż mogę napisać o tych liniach. Nie mam żadnych zastrzeżeń. Wszystko na 5+. Ach, no może jednak do czegoś się doczepie. Należę do kobiet powiedzmy „ładnych” (pomijając moje oponki),ale w samolotach Quatarskich lini, to się chyba kompleksów nabawiłam 🙂 No wszyscy się gapili na stewardesy i śmię twierdzić, że są za ładne hihihihi. Podróż mija nam bardzo spokojnie. Paweł oczywiście śpi jak suseł, a ja się męczę i nie mogę zasnąć. Tym razem, lot do Bangkoku jakoś dość szybko mi minął, mimo iż nie zmrużyłam oka. Panie stewardesy co chwilkę częstowały nas jedzeniem oraz napojami. Tymi normalnymi, jak i z procentami. Wylądowaliśmy o 7:20 w Bangkoku. Teraz tylko jak najszybciej odebrać bagaż i szybciutko na fajeczkę :). Bangkok przywitał nas 30-stopniowym upałem, chociaż słoneczka nie było. Mimo to, przy takiej temperaturze,nasze zmęczenie było jeszcze większe. Z lotniska kierujemy się Skytrain do końcowej stacji na Phaya Thai.

img_4478

Tutaj musimy się przesiąść na tuk tuka lub  taksówkę.Niestety naziemna kolejka nie dojeżdża na Khao San Road.

img_4483

Łapiemy tuk tuka  za 150 batów i dojeżdżamy do Khao San Road.Po drodze podziwiamy różne oblicza Bangkoku

img_4474

 img_0456

Będąc już na słynnej Khao San Road,robimy małe rozpoznanie przy zimnym piwku, po czym kierujemy się do hotelu.

img_0460

  W hotelu dokonujemy  meldunku .Całość przebiega bardzo sprawnie i już po chwili jesteśmy w naszym pokoju.                                                                                                                             Pokój mamy malutki,ale przyjemny,Jast w nim wszystko co potrzeba,klimatyzacja,łazienka z toaletą,sejf i wi-fi.Na ostatnim piętrze hotelu znajduje się odkryty basen(bardzo przyjemny)

W hotelu nie zabawiamy długo.Szybciutka kąpiel i w miasto,bo czasu szkoda:)                           Tuk tukiem za 40 batów jedziemy do świątyni Lucky Buddha,już nawet nie pamiętam miejsc jakie tam odwiedziliśmy,ale zauroczyło mnie tam wszystko,w szczególności piękne ozdoby przy okiennicach.

Wracamy do hotelu,aby się odświeżyć,bo gorąco strasznie.Następnie ponownie tuk-tukiem,jedziemy, do Pałacu Królewskiego oraz Świątyni Leżącego Buddhy.                               Na temat Pałacu Królewskiego oraz Świątyni Leżącego Buddhy,zostało napisane już chyba wszystko,co można napisać.Ja żeby nie powtarzać,powiem jedno…To trzeba zobaczyć.Żadne,chociaż najbardziej wyszukane słowa,nie oddadzą piękna i bogactwa tego obiektu.

Ciąg dalszy – Kambodza

Reklamy